Odwiedzam jeden z klubów piłki nożnej kobiet na warszawskim Bemowie. Trwa trening. Atmosfera jest luźna i przyjemna, uczestniczki uśmiechnięte, posłusznie i bez narzekania wykonują wszystkie polecenia trenera.

            Gdy trening się kończy, kilka dziewczyn dobrowolnie zostaje na boisku i grają ze sobą pod czujnym okiem trenera. Przychodzi również Hubert, znajomy jednej z zawodniczek i przyłącza się do nich. Ich gra jest na naprawdę wysokim poziomie. Momentami dziewczyny radzą sobie lepiej od niego.

            „Bardzo się cieszę, że udało się znaleźć aż tyle chętnych do klubu” – cieszy się pan Piotr, trener. „Wiele osób mówi mi, że robię kawał dobrej roboty. A ja po prostu naprawdę polubiłem kobiecą piłkę nożną i widzę, że dziewczyny są chwilami nawet bardziej zdeterminowane niż chłopcy. Trenuję również sekcję męską, więc mam porównanie. Kiedy chłopaki marudzą, że nie chcą grać w zimie na boisku, tylko na hali, dziewczyny ochoczo zgadzają się na trening w śniegu”.

            Na obozach piłkarskich podopieczne trenera Piotra również dają z siebie wszystko.

            „Dzień zaczyna się o siódmej rano. Wtedy jest pobudka i przed śniadaniem marszobieg, trwający półtorej godziny. Myślę, że to jest punkt dnia, który wymaga najwięcej wysiłku” – mówi mi kapitan drużyny, Justyna. „Są dwa albo jeden trening dziennie, zależnie od dnia. Kiedy indziej jeździmy wycieczki… Ale i tak najlepsze są springi, rozgrywane na obozie. Już cieszę się na tegoroczny obóz!”.

            Po odwiedzinach w klubie postanawiam bardziej zainteresować się tematem piłki nożnej kobiet. Spotykam się z kilkoma zawodniczkami, czytam artykuły w Internecie i posty na Facebooku.

            „Wiele osób myśli, że piłka nożna jest tylko dla chłopaków” – opowiada mi szesnastoletnia Marysia. „Ja w tym sporcie odnalazłam siebie. Poza tym, czy coś dziwnego jest w tym, że dziewczyny grają? Niejedna dziewczyna zagra lepiej niż chłopak. Kompletnie nie wiem, czemu nadal wszyscy uważają to za rzadkość, a kluby kobiece nadal nie są liczne”.

            Czytam liczne fora, na których znajduję mnóstwo pytań typu: „Czy dziewczyna może grać w piłkę nożną?”. Wbrew pozorom, większość odpowiedzi brzmi: „Oczywiście! Nie tylko chłopaki mogą to robić! Idź, spełniaj marzenia!”. Naprawdę duża grupa kobiet (nie tylko nastolatek) odnalazła się – tak jak Marysia – w tym sporcie. Opowiada mi o tym czterdziestoletnia Sylwia: „Kiedy byłam mała, dużo grałam w piłkę z chłopakami. Nie było w mojej okolicy drużyn dziewczęcych, a poza tym nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym robić to w innym wymiarze niż amatorskie mecze osiedlowe, gdzie bramką była piaskownica albo przerwa między dwoma drzewami. Jako dziecko nigdy nie miałam na sobie prawdziwych butów piłkarskich. Niemniej jednak kochałam grać. Teraz staram się zarazić tą pasją moje dzieci, co jak na razie wychodzi mi bardzo dobrze. Z synem i córką w lecie codziennie wychodziłam na podwórko i przekazywałam im swoje umiejętności w tej dziedzinie. W ogóle chciałabym wszystkie moje zainteresowania przekazać dzieciom. Piłka nożna jest jednym z nich”.

            Nie brakuje jednak też przeciwników kobiecej piłki. Jednym z nich jest anonimowy użytkownik sportowych portali. Pisze on w ten sposób: „Moim zdaniem pchanie się dziewczyn na siłę do wszystkiego, co męskie, jest dziwne. Od zawsze to mężczyźni grali w piłkę i tak powinno pozostać, bo, co tu ukrywać, to nie jest damski sport. Przepocone koszulki, wrzeszczący niemiłosiernie kibice, spadająca zewsząd krytyka, często prostaccy i brutalni rywale, a zwłaszcza treningi w ciężkich warunkach, długie biegi, obozy… Nie widzę w tym kobiety. Już prędzej w tenisie, jeździe konnej albo badmintonie. Uważam, że powinny pozostać sfery przeznaczone tylko i wyłącznie dla jednej płci, do której druga po prostu nie będzie miała wstępu. Nie powinno mieć miejsca robienie z kobiet mężczyzn albo z mężczyzn kobiet”.

            Głosów takich, jak przytoczony powyżej komentarz, jest jednak coraz mniej. Kobieca piłka nożna coraz dynamiczniej się rozwija, sekcji kobiecych jest coraz więcej, a mecze kobiecych reprezentacji narodowych cieszą się coraz większą uwagą i oglądalnością. Coraz więcej dziewczyn zamiast perfum i kosmetyków na urodziny chce dostać piłkarskie akcesoria, co podsumowuje nastoletnia Kamila:

            „Moje największe marzenie to dostać korki na urodziny. Na niczym innym mi nie zależy. Piłka nożna to moja miłość, moje jedyne uzależnienie… całe moje życie. I tego będę się trzymać!”.

Napisz komentarz