Autor: Ewa Nowak Gatunek:
Ocena

Wiele osób sądzi, że każdy problem nastolatków to błahostka, a sprawy miłosne w wieku -nastu lat to zabawa bardziej dziecinna od budowania wieży z klocków. Niektórzy dorośli wręcz zapominają, jak to było, kiedy sami byli młodzi i uważają, że tylko ich zmartwienia mają rację bytu. Często nawet nauczyciele w szkołach bagatelizują kłopoty swoich uczniów, czym mogą im bardzo zaszkodzić. Na szczęście Ewa Nowak czuwa! Z radością sięgam po każdą jej powieść i jeszcze nigdy nie zawiodła moich oczekiwań. Czuć, że ta autorka podchodzi do problemów młodzieży z niezwykłą delikatnością, ale i zainteresowaniem. Pochyla się nad nimi z troską, a każdą historię przedstawia tak, że wciąga od pierwszych stron. Dlatego ucieszyłam się, widząc na stronie wydawnictwa kolejną książkę Ewy Nowak i wiedziałam, że mogę sięgnąć po nią w ciemno.

Jacek nie ma łatwego życia. Jego ojciec to alkoholik, a nałóg ten doprowadził do rozbicia rodziny. Teraz matka Jacka jest związana z Marcinem i ma z nim kolejne dziecko. Marcin nie akceptuje Jacka, zresztą z wzajemnością. Mężczyzna nie traci żadnej okazji, aby okazać pasierbowi swoją wyższość. Jacek jest sfrustrowany, a jego poczucie własnej wartości z każdym dniem maleje. Na dodatek chłopak nie radzi sobie z kilkoma przedmiotami szkolnymi, co jeszcze bardziej podcina mu skrzydła. Jedyną bratnią duszą Jacka jest babcia – to jej zawsze może się zwierzyć i liczyć na pomoc w każdej sprawie. Pomaga jej w prowadzeniu wypożyczalni nart biegowych. Pewnego dnia poznaje Emilkę i szybko zakochuje się w niej z wzajemnością. Jednak nic nie wskazuje na to, że jest im pisany happy end. Rodzice Emilki, bogaci lekarze, ludzie niezwykle przywiązani do tradycji, nie mają zamiaru pozwolić na to, by ich córka marnowała czas, który mogłaby przeznaczyć na naukę, z jakimś chłopakiem bez perspektyw. Zabraniają Emilce kontaktów z Jackiem. Czy miłość dwojga nastolatków przetrwa próbę, pokona wszystkie przeciwności i osiągnie happy end?

Choć pozornie zarys fabuły może wydawać się banalny i cukierkowy, Ewa Nowak przedstawia go w sposób nieszablonowy i zaskakujący. Niedowiarki mogą się przekonać, jak wielka może być siła miłości. Taka, że przetrwa próby i wiatr, wiejący prosto w oczy. Jeśli miłość jest naprawdę silna, to nie da o sobie zapomnieć nawet wtedy, gdy sądzi się, że już wszystko skończone.

W książce ukazany jest przejmujący obraz ojca-tyrana oraz, mówiąc potocznie, dobrych i złych ojczymów. Ojciec Emilki, który kontroluje córkę tak, że momentami wydawało mi się, iż czytam nie współczesną młodzieżówkę, a „Rok 1984” Orwella, to postać całkiem realna. Zapewne w wielu osobach, zwłaszcza na skutek traumy, są w stanie wykształcić się takie cechy, jakie prezentował pan Wodziński. Rodzic przecież uważa, że robi wszystko dla dobra dziecka. Nie zauważa, że zaczyna je tyranizować. Z kolei kontrast między ojczymem, którego posiadał Jacek, a tym, którego posiadała Wanda, jest ogromny i pokazuje, że matki powinny mądrze dobierać partnerów i sprawdzać ich także pod kątem tego, jak będą traktować ich dzieci z poprzednich związków. Widać matka Jacka za bardzo nie dopilnowała tej kwestii…

Co do kontroli rodzicielskiej państwa Wodzińskich, to jest to jeden z istotniejszych wątków powieści. Coraz bardziej absurdalne sytuacje chowania się przed rodzicami, które stawały się udziałem Emilki i Jacka… po prostu brak słów. Tacy ludzie powinni zdecydowanie pójść do psychiatry. Ewa Nowak idealnie ukazała, jak wielką krzywdę rodzice potrafią wyrządzić swoim dzieciom, cały czas uważając, że robią dobrze.

Jeśli chodzi o bohaterów, to polubiłam Jacka i Emilkę, ale również ci drugoplanowi, jak Wanda czy babcia, skradli moje serce. Myślę, że każdemu przydałaby się choć jedna taka osoba w rodzinie, jak babcia Jacka oraz taka przyjaciółka jak Wanda.

Co bardzo mi się w książce podobało, to to, że bohaterowie byli bardzo realni. Często w powieściach młodzieżowych autorzy nawet mimowolnie przedstawiają ich jako herosów, a nie normalnych ludzi, co wpływa na postrzeganie danych książek przez czytelników. Takich, których bohaterami są chodzące ideały, nikt za bardzo nie bierze sobie do serca. Natomiast gdy postacie są naprawdę realne (na przykład obgryzająca paznokcie Emilka), człowiek od razu notuje sobie w podświadomości, że ta historia może dotyczyć każdego, może zdarzyć się też w prawdziwym życiu. Ewa Nowak zresztą znana jest z tego, że jej powieści nie przypominają fikcji, są realne do bólu.

„Zerwij z nią!” wciągnęło mnie bez reszty. Do tego stopnia, że w Boże Narodzenie, tuż po spotkaniu z rodziną, zaszyłam się w swoim pokoju i nie wyszłam z niego dopóki nie przewróciłam ostatniej strony. Zresztą sama lektura zajęła mi około dwóch dni, a uwzględniając Święta po drodze, to naprawdę niezły wynik.

Co jeszcze podobało mi się w powieści to to, iż autorka wyraźnie pokazała, że „nauczyciel też człowiek”. Przykład Kubańskiej idealnie ilustruje to krótkie powiedzenie i daje do zrozumienia, że, choć my, uczniowie, często w to nie wierzymy, nauczyciele naprawdę mają swoje życie i uczucia. Nawet ci najbardziej przez nas znienawidzeni.

Ewa Nowak podkreśliła w „Zerwij z nią!”, że każdy pragnie akceptacji. Czy to Jacek, czy Emilka, Wanda, Kubańska… a nawet przyrodni brat Jacka. Ta potrzeba akceptacji jest bardzo ważna. A wiedząc to, powinniśmy dawać ją sobie nawzajem. Żyć w zgodzie, nie prześladować innych. To tak wiele, a jednocześnie tak niewiele.

Istotną cechą większości, jeżeli nie wszystkich, książek Ewy Nowak, jest brak zbędnych wstępów. Od razu wchodzimy w fabułę i, co najważniejsze, nie czujemy się zagubieni. Po paru stronach mam wrażenie, jakbym znała Jacka od lat, w dodatku osobiście, wczuwam się w jego problemy i przeżywam jego codzienność razem z nim. Współczuję mu wtedy, gdy trzeba i śmieję się z nim wtedy, gdy zdarzy się coś dobrego.

Delikatnym mankamentem książki jest to, że chwilami w fabule panował lekki chaos, a może to tylko ja to tak odczułam. A może był to zamysł autorki? Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że momentami fabuła przyspieszała tak, jakby brała udział w Maratonie Warszawskim (dobry suchar nie jest zły 😉 ) i wszystko działo się zwyczajnie za szybko.

Urzekł mnie też fakt, że Ewa Nowak w każdej swojej powieści umie odpowiednio nawiązać do różnych piosenek Kaczmarskiego. To dodaje wyjątkowego uroku fabule, nawet jeśli ktoś nie jest fanem tegoż poety.

Cóż jeszcze mogę dodać? Jeśli szukasz dobrej powieści młodzieżowej, z mądrym przesłaniem, niezbyt długiej, takiej, która nie przynudza… To idealna lektura dla Ciebie. Z czystym sumieniem polecam.

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Egmont Polska”.

komentarze 2.

  1. Anna Maria napisał(a):

    Uwielbiam książki Pani Ewy, z pewnością sięgnę:) dziękuję za mądrą recenzję:)

    • Natalia Świerczyńska napisał(a):

      Bardzo się cieszę, że recenzja się Pani podobała 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo radości w 2018 roku 🙂

Napisz komentarz