Autor: Jojo Moyes Gatunek:
Ocena

Cóż, właściwie noszę w sobie dwie sprzeczne opinie na temat tej książki. Poruszone tu zostały szalenie trudne tematy – niepełnosprawność, miłość do takiej osoby, samotność, utrata dawnego życia (w domyśle: tego lepszego), a także, chyba najważniejsze – eutanazja.

Jojo Moyes idealnie dopasowała tematykę swojej powieści do konfliktów, toczących się obecnie na świecie. Jednak osąd sprawy eutanazji pozostawia decyzji czytelnika, powstrzymując się od głosu, podsuwając tylko określoną historię, opisaną z punktu widzenia zarówno Willa – mężczyzny, który w tragicznym wypadku stracił wszystko, stając się kimś, kto nie jest zdolny do nawet najprostszych czynności, jak i dwudziestosześciolatki Lou Clark – opiekunki Willa, a także jego rodziców.

Od razu ostrzegam, że nie jest to łatwa lektura, dlatego osobom o słabych nerwach raczej jej nie polecam. Nie jest to też raczej najlepsza książka na urlop (wypróbowałam to na własnej skórze). Co jednak czyni „Zanim się pojawiłeś” powieścią tak wyjątkową, że sprzedało się ponad sześć milionów jej egzemplarzy?

Sama, tuż po objerzeniu filmu (w moim przypadku najpierw był film, a dopiero potem książka), próbowałam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Właśnie w tym celu postanowiłam kupić książkę. I chyba mi się udało…

Tak, jak już na początku wspominałam, noszę w sobie dwie sprzeczne opinie na temat „Zanim się pojawiłeś”. Pierwsza jest pozytywna. Za lekkość pióra, pomimo niełatwego tematu, za ukazanie w tej historii, wydawałoby się – przygnębiającej od początku do końca – pięknego, romantycznego aspektu. Moja druga opinia jest negatywna. Przede wszystkim, w ogóle za wybranie takiego smutnego tematu. Poza tym, za tak tragiczne zakończenie, chociaż wiem, że był to efekt zamierzony, mający na celu ukazanie sytuacji i punktu widzenia osoby niepełnosprawnej – od początku do końca. Może też ciut za dużo Jojo Moyes wprowadziła tu spraw fizjologicznych, niemal jakby chciała nauczyć nas podstaw pielęgnacji człowieka z porażeniem czterokończynowym. Niemniej jednak wiem, że było to zamierzone, ponieważ Autorka chciała, aby czytelnik poznał Willa tak dobrze, jakby on istniał naprawdę. Aby pokazać, jaka jest rzeczywistość człowieka, który przedtem był bardzo aktywny, miał wspaniałą dziewczynę, pracę – jednym słowem, był człowiekiem sukcesu – a nagle, w jednej chwili, to się skończyło, a człowiek nie jest w stanie nawet sam się umyć.

Lou zostaje zatrudniona przez matkę Willa, jako opiekunka i osoba towarzysząca. Poznajemy tę dziewczynę bardzo dobrze, znamy jej marzenia i ambicje, ginące w twardym zderzeniu z rzeczywistością. Nawet Patrick, jej chłopak, nie traktuje tak, jak powinien. Stopniowo Lou odkrywa, że Will daje jej dużo więcej, niż mogłaby się spodziewać. Że oprócz wysokiej pensji dostaje też coś… dla duszy? Jak odpowiedzieć na pytanie, kiedy zaczyna się miłość? I jak poradzić sobie z myślą, że wszystko może się nagle… skończyć?

Książka z jednej strony piękna i romantyczna, z drugiej strony tragiczna. Uczy nas, jak spełniać marzenia. Każdego skłoni do refleksji: czy ja jestem podobny do Lou? Czy spełniam swoje pragnienia? Czy się zwyczajnie… boję? Pokazuje też, że kiedy się kogoś kocha, jest się gotowym na uszczęśliwienie go nawet kosztem samego siebie.

„Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?”.

 

 

komentarze 2.

  1. Sylwia pisze:

    Trudna lektura, Cierpienie jest jednak częścią życia. Z pewnością trwanie przy trudnym, bolesnym w każdym calu życiu, wymaga największej odwagi… Gdzieś, kto wie, miłosierdzia e Boga, przeplata się z naszymi losami i sięga w głąb tej prostej, ludzkiej miłości…

Napisz komentarz