Autor: Małgorzata Falkowska Gatunek:
Ocena

Każdy z nas choć raz kiedyś oglądał telewizję. Nie oszukujmy się, jest to jedna z najpopularniejszych współczesnych rozrywek. Niestety, telewizyjny świat nie jest wcale tak różowy, jak przedstawia nam migający, kolorowy ekran. To, co widzimy podczas programów, to tylko maleńki wycinek, jeden puzzel w ogromnej układance, której stawką są przede wszystkim pieniądze.

OPIS: „Jak daleko można posunąć się w walce o widza i o siebie nawzajem? Chyląca się ku upadkowi stacja telewizyjna szuka pomysłów na doścignięcie konkurencji. Tworzy kontrowersyjny reality show, w którym główną nagrodą jest… miłość. Michał, Karina i Marta zaczynają zaciekłą rywalizację na oczach milionów. Nie wiedzą, że staną się przedmiotem intrygi uknutej po to, by słupki oglądalności poszybowały w górę. Czy to wszystko ma jeszcze cokolwiek wspólnego z miłością? Małgorzata Falkowska w swojej najnowszej powieści bezlitośnie obnaża mechanizmy rządzące współczesną telewizją. Stawia też pytanie o granice ludzkiej moralności, a odpowiedź nie napawa optymizmem. Na szczęście ta historia nie wydarzyła się naprawdę. Chociaż… czy na pewno? Zapraszamy na Wyspę singli!” (źródło: poczyta.pl).

Prawdę mówiąc, ten opis zaciekawił mnie od razu, gdy tylko się z nim zetknęłam. Sama oglądam niewiele telewizji (właściwie tylko mecze tenisa i piłki nożnej), ale doskonale zdaję sobie sprawę z różnych mechanizmów w niej królujących. Nigdy jednak nie miałam okazji dowiedzieć się, jak programy (zwłaszcza reality show) wyglądają „od kuchni”. Gdy przeczytałam, że jedna z najsłynniejszych polskich autorek komedii romantycznych postanowiła zmierzyć się z zagadnieniem ujawniania brudnych sprawek telewizji, już wiedziałam, że czego jak czego, ale tej lektury przegapić nie mogę. Czy opis nie kłamał i rzeczywiście wszystko było tak świetnie?

Bardzo podobali mi się bohaterowie. Autorka wspaniale odwzorowała postać maminsynka, jakim jest Michał (podczas zgłębiania jego przygód niejednokrotnie śmiałam się prawie do łez), karierowiczki, w której ludzkiej twarzy należy szukać długo i dokładnie, czyli Kariny oraz mającej wielkie nadzieje na wysokie stanowisko, nieco zakompleksionej asystentki prezesa, czyli Marty. Każdy z tych bohaterów na długo zagości w mojej pamięci.

Co do przedstawienia samego reality show także nie mam zastrzeżeń. Widać, że autorka zrobiła dokładny research. Czytając o Wyspie singli, miałam przed oczami wszystkie urywki z tego typu programów, z jakimi kiedykolwiek się zetknęłam. To świadczy o tym, że Małgorzata Falkowska naprawdę sumiennie podeszła do zadania, które sobie wyznaczyła.

Jedyne, do czego mam jakieś „ale”, to zakończenie. Według mnie jest nieco zbyt wyidealizowane. Zakończenie różnych historii miłosnych w rzeczywistości na pewno nie odegrałoby się właśnie w ten sposób. To takie drobne zastrzeżenie, bo moim zdaniem można było wszystkie wątki ciut inaczej zakończyć i wtedy byłoby dużo prawdziwiej.

Podsumowując, ogólnie książka bardzo mi się podobała. Zmieniłabym coś niecoś w zakończeniu, ale to drobiazg. Powieść ma szansę sama się na rynku obronić, za co będę gorąco trzymać kciuki, bo autorka jak zawsze czymś mnie zaskoczyła i zafundowała masę przyjemnych wrażeń. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce, Małgorzacie Falkowskiej. 

Napisz komentarz