Ocena

Anna Łacina nie opisuje tematów, które nie mają wielkiego znaczenia. W tej powieści pojawia się wątek niepełnosprawności – życia na wózku. Marzena przyszła na świat z rozszczepem kręgosłupa, ale mimo to jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia, chociaż naturalnie zdarzają jej się chwile słabości. Marzena, mimo swojej trudnej sytuacji, przyciąga ludzi i ma wielu adoratorów. Jednak muszę ostrzec, że to, co teraz pewnie każdy sobie wyobraża (o przemiłym „muminku” na wózku, do którego wszyscy lubią ćwierkać i wtedy czują się dobrzy, jak wolontariusze), jest nieprawdziwe! Marzena to osoba, którą można wyobrazić sobie jako dokładne przeciwieństwo takiego „muminka”. Autorka łamie stereotypy niepełnosprawności i pokazuje, że takie osoby bardzo czesto są inne od tego, co sobie wyobrażamy. Że ludzie na wózkach też mają życie! Muszę przyznać, że była to jedna z rzeczy, które szczególnie podobały mi się w lekturze.

Anka to siostra Marzeny, ale poza urodą, w ogóle nie są podobne – Anka cierpi na dysortografię, ale za to świetnie gra w szachy i projektuje strony internetowe. Mimo to ma wrażenie, że jest na drugim miejscu – zawsze za Marzeną… Że rodzice zawsze na Marzenę wydają więcej pieniędzy, co widać choćby po cenach prezentów na urodziny. Ania nie jest też taką „łamaczką” męskich serc jak siostra, nieśmiało czeka na wielką miłość. Ale jest zakochana w chłopaku, który, jak się wydaje, nie odwzajemnia tych uczuć, a przynajmniej raz sprawia wrażenie, że jest zakochany, a kiedy Ania już się zaangażuje, wtedy nagle się odsuwa i wygląda, jak gdyby nic nigdy między nimi nie było. Później jednak okazuje się, że… Tego niestety nie mogę zdradzić, ze względu na wyraźną prośbę Autorki o brak spojlerów w recenzjach jej książek 😉 . Ale polecam – przeczytajcie sami, bo książka naprawdę jest tego warta!

Powieść ukazuje, że z niepełnosprawnością naprawdę da się żyć, co widać na przykładzie Marzeny. Można też się dowiedzieć, co może się dziewczynie przydarzyć, kiedy jakiś chłopak jest natrętny i nie odpuszcza – w tekście zawarte są skuteczne rady, ale oczywiście najlepiej porozmawiać o tym z kimś, kto może nam pomoc – zawsze taka historia może się skończyć inaczej niż dla jednej z bohaterek „Telefonów do przyjaciela”. Jednym słowem: polecam! Naprawdę warta przeczytania powieść, powinna być polecana przez nauczycieli w szkołach, zwłaszcza w tych klasach, w których są uczniowie niepełnosprawni. Dzięki temu można łatwiej takich ludzi zrozumieć i im pomóc, jednocześnie ich nie raniąc.

Napisz komentarz