Autor: Małgorzata Garkowska Gatunek: ,
Ocena

Czasami, gdy nasze drogi przecinają się z drogami innych osób, myślimy, że to czysty przypadek. Że przecież przy okazji robienia zakupów czy spaceru nie możemy spotkać bratniej duszy, miłości życia. Oczekujemy fajerwerków lub tego, że od razu poznamy, iż ten ktoś jest nam pisany. A, jak się okazuje, najpiękniejsze rzeczy często rodzą się z przypadku. A może niezupełnie przypadku…?

Maria ma czterdzieści lat i niedawno owdowiała. Straciła także ukochaną córkę i została na świecie prawie zupełnie sama. Ma tylko brata i bratową, od których jednak umyślnie się odcina. Pod wpływem kilku czynników, postanawia otworzyć małą pizzerię w lokalu kupionym jeszcze przez jej męża. Czynności związane z kompletowaniem wyposażenia są zajmujące, pozwalają odetchnąć i inaczej spojrzeć na własną codzienność. W dodatku los stawia na drodze Marii Ryszarda…

Joanna to młodziutka nauczycielka angielskiego, pracująca w miejscowej szkole. Sprowadziła się niedawno, dopiero poznaje miasteczko. Jest obowiązkowa i stara się zadowolić każdego. Szybko zwraca uwagę na jednego ze swoich uczniów, który ewidentnie ma kłopoty, i postanawia mu pomóc…

Janek uczęszcza do trzeciej klasy gimnazjum. Właściwie w żadnej dziedzinie życia mu się nie powodzi. Jako małe dziecko stracił matkę, obecnie mieszka z ojczymem-alkoholikiem. Przemoc jest w jego domu normą. W szkole także jest ofiarą – grupa osiedlowych chuliganów obrała sobie za cel gnębienie go najbardziej, jak to tylko możliwe. Plecak w śmietniku, odbieranie prac domowych i projektów, kopniaki i opluwanie to już codzienność. Chłopak żyje w ciągłym strachu przed ojczymem i rówieśnikami, ale mimo to jest oczytany i dobrze się uczy. Punktem przełomowym jest pojawienie się nowej nauczycielki od angielskiego. Czy będzie ona w stanie korzystnie wpłynąć na sytuację Janka, czy mimo dobrych chęci tylko ją pogorszy?

Mam mieszane odczucia co do książki. Z jednej strony była dosyć wciągająca, przez większość czasu przyjemnie się ją czytało, ale z drugiej posiadam trochę zastrzeżeń co do fabuły.

Mam wrażenie, jakby autorka najbardziej zaangażowała się w tworzenie postaci Janka. Jest to bohater naprawdę wyrazisty i wiarygodny, wzbudzający współczucie, ale i lekki podziw (z rodzaju: „Jak ty to znosisz, człowieku?!”). Na pewno zapamiętam go na długo. Z kolei Joanna i Maria, mimo że poświęcono im równie dużo miejsca, nie były aż tak wyraziste, nie wzbudzały we mnie zbyt dużych emocji. No i ich historie nie były dla mnie aż tak interesujące jak perypetie Janka.

Momentami fabuła była także zbyt zawiła. Przyznam, że czasem nawet się w niej gubiłam. Nie do końca rozumiałam powiązania Ryszarda z Jankiem, które choć dokładnie tłumaczone, były po prostu jak dla mnie zbyt mętne.

Ogromnym plusem powieści jest jednak do bólu prawdziwy, poruszający opis prześladowań Janka. Autorka naprawdę się postarała, wykonała rzetelny research (mam nadzieję, że nie były to jej własne doświadczenia). Tak jak dzieła Eve Ainsworth zwracają uwagę na problem przemocy fizycznej i psychicznej wśród nastolatków, tak i w „Spotkamy się przypadkiem” przemoc odgrywa niemałą rolę. Sądzę, że więcej osób powinno przeczytać tę powieść, bo może ona odegrać naprawdę znaczącą rolę w zwracaniu uwagi dorosłych na ten problem. Gdyby więcej osób uświadomiło sobie, że już co dziesiąty chłopiec i co piętnasta dziewczynka (!) są ofiarami prześladowań w szkołach, może części tragedii dałoby się zapobiec.

Pod koniec książki pojawiła się spora ilość krwawych scen z udziałem nietrzeźwych dorosłych, a to dla mnie minus, ponieważ mam słabe nerwy, więc potem tego typu sceny „siedzą we mnie” jeszcze dość długi czas. Osobiście poprzestałabym tylko na wątku przemocy wśród młodzieży (no i agresji ojczyma w stosunku do Janka). Co za dużo, to niezdrowo.

Sporo uwagi autorka poświęca także tragediom osobistym, takim jak śmierć rodzica czy małżonka. Potem bardzo ciężko jest się podnieść, powrócić do normalnego życia, znaleźć nowego partnera (przykład Marii). Z kolei dzieci, które tracą rodziców, mają ogromny problem z obniżonym poczuciem własnej wartości, brakiem pewności siebie, czy znalezieniem swojego miejsca w świecie. Czasem dochodzi do skrajności i dziecko wchodzi w rolę ofiary, co wykorzystują rówieśnicy. Tak było w przypadku Janka.

Poruszony został też problem alkoholizmu. Właściwie to on spowodował większość nieszczęść, przyczynił się do nieodwracalnych uszkodzeń psychik niektórych nastolatków. Pokazane są dwa wyjścia: można wygrać z nałogiem i starać się żyć normalnie, albo przegrać i zgotować sobie i innym piekło.

Muszę także pochwalić stronę graficzną powieści – okładka jest naprawdę śliczna. Żywe kolory przyciągają wzrok i zachęcają do lektury. Grafik naprawdę się spisał.

Podsumowując, książka ma swoje zalety i wady. Sami musicie jednak ocenić, czy Wam się spodoba. Zachęcam do przekonania się. Mocną stroną „Spotkamy się przypadkiem” jest na pewno dobry research. Widać, że autorka podchodzi do zadania z pasją i rzetelnie. Myślę, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z jej twórczością.

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Zysk i S-ka”.

komentarze 2.

  1. Małgorzata Garkowska napisał(a):

    Dziękuję serdecznie!

Napisz komentarz