Autor: Jeannine Meighörner Gatunek:
Ocena

Historia jest pasjonująca, ale szkolne podręczniki potrafią do niej bardzo zniechęcić. Suche fakty okraszone kilkoma czarno-białymi zdjęciami to raczej nie jest coś, co na dłuższą metę może człowieka porwać. Książki historyczne, aby zaciekawić, też muszą mieć w sobie to „coś”. „Coś”, co zaciekawi nawet historycznego laika.

Nigdy nie czytałam książek historycznych. I robiłam to z premedytacją. Na ogół nie jestem wielbicielką historii, choć pewne jej okresy mnie pasjonują. Nie lubię jednak, jak wiele innych osób, zapamiętywać miliona dat i związanych z nimi postaci, które nic więcej poza nazwiskami dla mnie nie znaczą. Nie umiem ich sobie do końca wyobrazić. Nie są ludźmi, a kimś anonimowym, kimś, kto nie mam pojęcia, jak żył, jak funkcjonował, jaki miał charakter. Poza tym nie trafiłam dotąd w księgarni na powieść historyczną, po przeczytaniu opisu której miałam ochotę krzyknąć: „To jest to! Z tą właśnie pozycją chcę spędzić kolejne wieczory!”. I dnie, i noce. I tak dalej. Ale, jak to mówią, zawsze musi być ten pierwszy raz.

Od pewnego czasu bardzo interesuję się językiem niemieckim (którego zresztą od dawna się uczę) oraz kulturą Niemiec i Austrii. Uwielbiam Wiedeń, jego klimatyczne uliczki i opowieści o cesarzach, zwłaszcza o Franciszku Józefie i Sisi. Jakież więc było moje zdumienie, kiedy na stronie internetowej wydawnictwa „Lira” ujrzałam zapowiedź „Sisi w Tyrolu”. Wtedy pomyślałam: „Muszę mieć tę powieść!”. I nie pomyliłam się. Moja czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła.

Książka jest skonstruowana w bardzo ciekawy sposób. Nie są to suche fakty, a zwykła fabuła, w której bohaterami są nie tylko cesarzowa, ale również pokojówki, służba i inne osoby. Miła odmiana po podręcznikach do historii.

Prawdę mówiąc, byłam zaskoczona formą tej powieści. Fabuła w książce historycznej, w której dorabiamy rzeczywiście kiedyś istniejącym postaciom charakter i styl działania, to dość ryzykowne posunięcie ze strony autorki. A jednak, miałam wrażenie, że ani przez chwilę opowieść nie wymknęła jej się spod kontroli. To dowodzi, że Jeannine Meighörner naprawdę ma pojęcie o tym, czym się zajmuje. Oczywiście, wiedziałam, że ukończyła studia historyczne, ale wszyscy wiemy, że to nie gwarantuje wiarygodności i dobrego stylu pisarskiego.

„Sisi w Tyrolu” to wciągająca książka, z której możemy dowiedzieć się ogromu rzeczy na temat Sisi, a także osób jej bliskich. Historia cesarzowej jest też niezwykle poruszająca, a określenie i zarazem podtytuł: „Serce, które wciąż gdzieś gna” jest w pełni trafne i uzasadnione. Zawsze fascynowała mnie osoba Sisi, ale dzięki Jeannine Meighörner miałam okazję… w pewnym sensie się z nią spotkać i lepiej ją poznać.

Więc jeżeli znacie kogoś, kogo nudzi historia ze szkolnych podręczników, polećcie mu tę pozycję. Jest świetnie przygotowana, także graficznie (jak zwykle, ukłon w stronę grafików wydawnictwa „Lira”!), dlatego świetnie sprawdzi się również jako prezent. Nawet dla samego siebie 😉 . A jeżeli kogoś interesuje historia Austrii, będzie podwójnie zadowolony.

 

Za możliwość przeczytania książki i spędzenia trochę czasu z „habsburską celebrytką” serdecznie dziękuję wydawnictwu „Lira” 🙂 !

Napisz komentarz