Autor: Agata Przybyłek, Natalia Sońska Gatunek: ,
Ocena

W dzisiejszych czasach określenie „przyjaźń” jest często nadużywane. Na tyle, że właściwie każda relacja nazywana jest przyjaźnią. Rzadko kiedy skrót BFF (best friends forever) ma jakiekolwiek zastosowanie w rzeczywistości. To sprawia, że duża część osób po prostu przestała wierzyć w istnienie prawdziwej przyjaźni. Sądzę, że autorki „Przyjaciółek” pragnęły udowodnić, że jednak ona istnieje. Mało tego, ma na nas bardzo duży wpływ.

Anna jest szczęśliwa. Ma kochającego męża, Kamila, cudowną córeczkę, ładnie urządzone mieszkanie, najlepszą przyjaciółkę i dobre relacje z rodzicami. Jedyne, co kładzie się cieniem na jej idealnym życiu, to praca Kamila. Mężczyzna jest marynarzem i połowę roku spędza na morzu. Razem ze swoją załogą musi pływać w rejony Somalii, czyli dokładnie tam, gdzie jest najbardziej niebezpiecznie. Ataki piratów są na porządku dziennym, a prawie każdy marynarz, który znajduje się na zaatakowanym statku, ginie. Dlatego Anna za każdym razem jest przerażona i z niecierpliwością czeka na wiadomości od męża.

Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie zniszczyć miłości Anny i Kamila. Są dla siebie stworzeni, idealnie się dopełniają. Jednak pewne tragiczne wydarzenie sprawia, że zaczynają się od siebie oddalać, a czułość i ciepło, które zawsze między nimi było, gdzieś uleciało. Stają przed poważnym zadaniem, najważniejszą misją życia: uratowaniem małżeństwa.

Ludmiła jest w dużej mierze przeciwieństwem Anny. Sama nie wie, czego oczekuje od życia. A może raczej nie chce tego do siebie dopuścić? Jej relacje z rodzicami pozostawiają wiele do życzenia, w Gdańsku zamieszkała tylko dlatego, że chciała wyprowadzić się jak najdalej od nich. Ma wprawdzie kochającego męża, Przemka, który nieba by jej przychylił, ale coś w ich małżeństwie zaczyna się psuć. Gdy Ludmiła wyjeżdża służbowo, ma nadzieję na odpoczynek od codzienności. Jednak mężczyzna, który towarzyszy jej podczas wyjazdu, skutecznie namieszał jej w głowie. Kobieta znajduje się na rozstaju dróg i wie, że każde wyjście będzie złe. Czy uda jej się odnaleźć zagubione szczęście, nie krzywdząc przy tym nikogo?

Książka bardzo mnie wciągnęła, a zwłaszcza wątek Kamila. Nie mogłam wytrzymać i, wstyd się przyznać, przerzuciłam kilkanaście stron w poszukiwaniu kontynuacji jego losów, zamiast cierpliwie czekać i czytać wszystko jak należy, po kolei.

Zakończenie powieści mogłoby się wydawać banalne, a jednak… ma w sobie coś tajemniczego. Urywa się w chwili, w której bohaterowie znajdują się na rozstaju dróg i mogą wybrać, czy chcą dalej krzywdzić siebie i innych, czy pragną postępować inaczej. Chętnie poznałabym dalszą część losów przyjaciółek, a tutaj na razie nie szykuje się kolejna część. Wielka szkoda, choć czasami rzeczywiście lepiej jest pozostawić parę niedomówień do samodzielnej interpretacji czytelnika.

Jak podpowiada sam tytuł książki, przyjaźń jest jednym z najważniejszych jej aspektów. Choć wcale nie najważniejszym! Równie ważna jest miłość, co właściwie odzwierciedla proporcje panujące w prawdziwym życiu – miłość i przyjaźń to dwie najistotniejsze kwestie w życiu człowieka. Autorki podzieliły się z czytelnikami piękną wizją przyjaźni, być może nawet swoimi osobistymi doświadczeniami. Bohaterowie są bardzo realistyczni, co daje nadzieję, że historia mogłaby się zdarzyć także w przysłowiowym „realu”. To, że akcja dzieje się w Trójmieście, dodatkowo pozytywnie wpłynęło na mój odbiór powieści. Agata Przybyłek i Natalia Sońska świetnie opisały życie w nadmorskich miejscowościach. Uwzględniły nawet nieprzewidywalność pogody!

Jedna z istotnych kwestii, poruszonych w powieści, to kontrast między dwiema przyjaciółkami. Anna, próbująca za wszelką cenę ratować swoje małżeństwo, i Ludmiła, która o nie dba, wręcz przeciwnie – patrzy biernie na jego rozpad. Bardzo realistycznie opisane jest też to, jak zdrada wpływa na życie zarówno osoby, która zdradziła, jak i tej zdradzonej. Zapętlanie się coraz bardziej w spiralę kłamstw i wreszcie wpadnięcie we własne sidła…

W książce ścierają się też ze sobą dwie wizje małżeństwa – wiara w jego nierozerwalność i przekonanie, że owa relacja, jak każda inna, może się szybko rozpaść. Która ostatecznie zwycięża? Cóż, to już autorki pozostawiły do interpretacji czytelnikowi.

W „Przyjaciółkach” poruszony jest też jeden bardzo ważny temat: nałóg i jego niszcząca siła. To, jak łatwo się od czegoś uzależnić i jak trudno z tym zerwać, odizolować się od przeszłości. To, o czym człowiek stara się zapomnieć, wycisza się tylko na chwilę, ale w rezultacie to nałóg staje się głównym problemem. Krzywdzi zarówno swoją ofiarę, jak i bliskich tej ofiary. Autorki akurat rozważały problem alkoholizmu, który zdarza się często. Ale morał, wypływający z tej historii, odnosi się do każdego uzależnienia. Dlatego polecam „Przyjaciółki” wszystkim, zwłaszcza młodym osobom, które planują zrobić coś tylko dla zabawy – zacząć pić, palić, brać narkotyki, czy cokolwiek w tym stylu. Warto pamiętać, że ta „zabawa” może mieć poważne konsekwencje. Wie o tym Agata Przybyłek, która jako studentka psychologii z pewnością zetknęła się z niejednym podobnym przypadkiem.

Muszę przyznać, że pierwszy raz zetknęłam się z książką napisaną przez więcej niż jedną osobę. Możliwe, że jakiegoś doświadczenia czytelniczego sobie w tej chwili nie przypominam, ale załóżmy, że jednak moja pamięć jest w porządku 😉 . Domyślam się, jak trudno jest połączyć swoje pomysły z pomysłami innej osoby i stworzyć z tego spójną, ciekawą historię. Tym większe brawa dla autorek, bo poradziły sobie z tym zadaniem naprawdę śpiewająco. Gdybym o tym wcześniej nie wiedziała, przez myśl by mi nie przeszło, że książka została stworzona przez dwie różne osoby. Agata Przybyłek i Natalia Sońska do tego stopnia upodobniły swój styl, do tego stopnia się zsynchronizowały. Zawarły w powieści też całe mnóstwo ważnych przesłań. Widać, że mają obie mają duże doświadczenie pisarskie.

Przy „Przyjaciółkach” spędziłam naprawdę przyjemne chwile. Rozweseliły mi także leżenie w łóżku z chorobą, za co jestem dozgonnie wdzięczna 😉 . Powieść była lekka i wciągająca, ale jednocześnie poruszyła masę istotnych tematów. Takie połączenie lubię! Nie mogę też nie wspomnieć o ładnej okładce i braku błędów. Niestety teraz coraz częściej w książkach pojawiają się błędy, zarówno merytoryczne, jak i interpunkcyjne. Literówki też się zdarzają, zupełnie jakby rola korektorów w wydawnictwach została zmniejszona do absolutnego minimum. Na szczęście wydawnictwo „Czwarta Strona” stanęło na wysokości zadania i perfekcyjnie przygotowało książkę. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń pod względem technicznym.

Zastanawiałam się, czy jest to pozycja dobra na jesień, czy bardziej na lato, ale w końcu doszłam do wniosku, że nie ma większej różnicy. Polecam ją bez względu na porę roku. Możecie także powiedzieć o niej swoim przyjaciółkom, na pewno bardzo miło spędzicie przy niej czas. Być może dzięki tej książce umocnicie swoją przyjaźń do tego stopnia, że żaden sztorm jej nie zniszczy…

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Czwarta Strona”.

komentarze 2.

  1. Petra napisał(a):

    Dzięki za fajną recenzję i dobrą podpowiedź:) P

Napisz komentarz