Autor: Anna Kekus Gatunek: ,
Ocena

Niektórzy twierdzą, że spełnianie marzeń jest warte każdej ceny. Że warto zaryzykować wszystko, aby chociaż spróbować je spełnić. Problem w tym, że później trzeba też umieć zmierzyć się z konsekwencjami, wynikającymi z naszych wcześniejszych wyborów. A bywa, że konsekwencje te okazują się bolesne…

Nina musi zmierzyć się nie tylko z przeszłością, ale także z teraźniejszością. W świecie, w którym rządzą media i plotki, który ją „zakrzykuje”, deprymuje, w którym nie liczą się żadne wartości – musi odnaleźć szczęście. Co więcej, musi zawalczyć o dobre relacje z mężem, Damianem, oraz o dobry start życiowy dla swojego dziecka, co, wbrew pozorom, może nie okazać się łatwe. Zwłaszcza, że gdy już wydaje się, iż życie kobiety trochę się uspokoiło, jak bumerang powraca sprawa z Erykiem Reidem. Czy Ninie uda się pokonać przeciwności i rozpocząć wszystko od nowa?

Damian również nie ma łatwo. Czuje się oszukany i zraniony, ale z drugiej strony ciążą mu na sumieniu podjęte wcześniej decyzje. W dodatku we znaki daje mu się kampania wyborcza i nachalni dziennikarze, którzy wszędzie doszukują się sensacji. Czy mężczyzna stanie na wysokości zadania, pokona własne ograniczenia i odbuduje relację z żoną?

Książkę naprawdę przyjemnie mi się czytało. Z chęcią do niej wracałam, a gdy już rozpoczynałam lekturę, trudno mi było ją przerwać – wciągała mnie bez reszty.

Autorka umiejętnie pokazała historię Polki, próbującej dopasować się do środowiska sław i bogaczy na obczyźnie. Dobrze przedstawione zostały wątpliwości, które przeżywała prosta dziewczyna z Ciechocinka, wrzucona w sam środek najbardziej brutalnego i obcesowego światka – polityczno-medialnego. Chcąc nie chcąc, została celebrytką i musiała sobie z tym radzić. Anna Kekus wykazała się dużym wyczuciem sytuacji i dużą wiedzą (albo przynajmniej wyobraźnią). Momentami miałam nawet wrażenie, jakby w książce zostały opisane własne impresje autorki.

Nina urzekła mnie swoją prostolinijnością. Znała się na obowiązkach domowych, na przykład na gotowaniu i pieczeniu, ale także na różnych „domowych sposobach”, na przykład na usuwaniu sokiem z cytryny przebarwień na rękach, powstałych po pracach ogrodniczych. Dodatkowo Nina zawsze umiała ubrać się ładnie, ale nie wyzywająco. Była uosobieniem tzw. prostej elegancji. Myślę, że wiele kobiet powinno brać z niej przykład.

Bardzo zaskoczyła mnie [UWAGA, MOŻLIWY SPOJLER!] informacja o tym, kto porwał Ninę. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby było to zaskoczenie pozytywne. Wręcz przeciwnie. Nie spodziewałabym się tego po tej osobie. Koniec, kropka.

Polubiłam większość bohaterów, ale chyba największą sympatią zapałałam do Klementyny. Ta krzepka staruszka o niesamowitym poczuciu humoru i ciętym języku absolutnie skradła moje serce. Życzę każdemu takiej babci/cioci lub innej bliskiej osoby.

Niestety cieniem na moim odbiorze fabuły położyło się zakończenie wątku z Erykiem. Rozumiem, że to prawdopodobnie był jedyny możliwy sposób, ale mimo to… sceny te nie wzbudziły we mnie poparcia i tyle.

Zakończenie książki za to bardzo mi się spodobało. Było po prostu piękne. Takie subtelne, budzące w czytelniku nadzieję na lepsze jutro. Oby więcej na rynku powieści z takim zakończeniem.

Ogólnie nie mam wielu zastrzeżeń do stylu Anny Kekus, przez większość książki był lekki i płynny, nie pojawiały się „zgrzyty” albo przestoje w fabule. Momentami jednak autorka wyraźnie traciła lekkość pióra, jakby musiała na nowo „oswoić się z tematem”. Nie wpłynęło to jednak bardzo na mój odbiór „Pragnień Niny”.

Jak zwykle, gdy piszę o powieściach wydawanych przez wydawnictwo „Lira”, muszę pochwalić grafików. Jak zawsze – zrobili kawał dobrej roboty! Okładka jest cudowna, barwy śliczne.

Podsumowując: chcę kolejną część! Mam nadzieję, że się pojawi… Bo jakoś nie jestem w stanie pogodzić się z tym, że już nigdy nie przeczytam nic o losach Niny i Damiana. Jak dla mnie, mogłyby powstać jeszcze co najmniej dwa tomy opisujące ich przygody.

Przy okazji, „Pragnienia Niny” to znakomita okazja, aby w środku zimy poczuć powiew gorącego lata, prosto z Miami. Można poprawić sobie humor w stopniu znacznym 😉 .

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Lira”.

komentarze 2.

  1. Anna napisał(a):

    Świetna recenzja, pozdrawiam

Napisz komentarz