Autor: Karolina Nowek Gatunek: ,
Ocena

Często życie nas zaskakuje. Pisze dla nas takie scenariusze, jakich najmniej się spodziewamy. Ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. Jedyne, co pomoże przetrwać, to miłość. Jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha, nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

Wiola i Jarek to typowa studencka para. Są młodzi, chcą się bawić, korzystać z życia, uczyć się, robić karierę. Czyli, krótko mówiąc, wszystko oprócz zakładania rodziny. Nawet przez myśl by im nie przeszło, że mogą w tak młodym wieku zostać rodzicami, ale jednak rzeczywistość bywa brutalna… Wiola zachodzi w ciążę, a Jarek staje przed poważnym wyzwaniem: musi dojrzeć w trybie ekspresowym, ożenić się, znaleźć pracę, aby zapewnić utrzymanie rodzinie, a co za tym idzie – porzucić marzenia o rozkręceniu własnego biznesu. Staje się pionkiem w ogromnej korporacji, dzień po dniu jego nerwy są coraz bardziej zszargane, a wszystko to w zamian za średniej wysokości pensję. Mężczyznę zaczynają nawiedzać także duchy przeszłości, wizje niespełnionych marzeń, rozmyślania „co by było, gdyby…”. Za swoje nieszczęście obwinia Wiolę i, początkowo nieświadomie, zaczyna się na niej wyżywać. Życie z nim pod jednym dachem staje się coraz trudniejsze do wytrzymania, więc Wiola, chcąc ratować małżeństwo, postanawia się wyprowadzić. Pragnie, aby Jarek zrozumiał, że to nie założenie rodziny udaremniło jego plany. Czy osiągnie zamierzony efekt? A może wręcz przeciwnie? Czy ich małżeństwo doczeka się swojego szczęśliwego finału?

Spotkałam się już z wieloma powieściami, poruszającymi problem nastoletniej ciąży. Jedne bardziej mi się podobały, inne mniej, ale zazwyczaj ukazywały sytuację z podobnej perspektywy. Młoda dziewczyna, najczęściej licealistka, zachodzi w ciążę po jednorazowej przygodzie na przykład na obozie. Rodzice, jak tylko dowiadują się, że przedwcześnie zostaną dziadkami, robią dzikie awantury, a nawet wyrzucają nieposłuszną córkę z domu. Tymczasem w „Planie B” nie dość, że Wiola jest już studentką (w mniemaniu niektórych to już nie podchodzi pod nastoletnią ciążę), to jeszcze ma chłopaka, który na wieść o tym, że zostanie ojcem nie ucieka gdzie pieprz rośnie, tylko staje w miarę na wysokości zadania. A przynajmniej się stara. Powieść Karoliny Nowek zaczyna się tam, gdzie większość innych dzieł o podobnej tematyce już się kończy. I to właśnie czyni jej książkę niepowtarzalną.

Historia bardzo mnie wciągnęła. Z niechęcią przerywałam lekturę, natomiast z chęcią do niej wracałam. Momentami jednak akcja zwalniała i wtedy powieść nieco przynudzała, zwłaszcza w momentach myślowych monologów Jarka lub Wioli.

Co do bohaterów, to chwilami Wiola mnie irytowała. [UWAGA, TUTAJ MOŻE POJAWIĆ SIĘ SPOJLER!] Jej niezdecydowanie lub zastanawianie się, czy chce zostać matką dla bliźniaczek (ci, co przeczytają, będą wiedzieli, o co chodzi 😉 ), czy podoła ponownemu wstawaniu w nocy i tak dalej, a w następnej chwili nastawianie się, że za chwilę chce mieć kolejne, tym razem swoje, dziecko – to było drażniące. Jeśli uważała, że nie da rady z trojgiem dzieci, to niby z czwórką byłoby jej nagle łatwiej?

Nie podobało mi się też podejście Jarka i Wioli do życia po [UWAGA, SPOJLER!] śmierci Julii. Tak łatwo o niej zapomnieli? A momentami ich przemyślenia na jej temat były naprawdę okrutne. Jeszcze Wiolę byłam w stanie zrozumieć, ale Jarka? Ostatecznie, kiedy decydował się na „niezobowiązujący związek” z Julią nie był ubezwłasnowolniony.

Było mi przykro, że w ten sposób zakończył się wątek z Julią. Mimo że była ona postacią raczej negatywną dosyć ją polubiłam. Nie sądziłam, że w ten sposób autorka rozwiąże sprawę.

W powieści wyraźnie ukazana jest niszcząca siła egoizmu, ale również zaciekła walka o małżeństwo. Do skutku. To wspaniałe podejście, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy ludzie są przekonywani, iż nie warto się starać. Po co ratować małżeństwo, skoro można się rozstać? Dobrze, że Karolina Nowek (jak zresztą jest napisane w notce o niej) wierzy w siłę prawdziwej miłości i nie daje się zwariować mediom, głoszącym dokładnie przeciwną do jej przekonań teorię.

„Plan B” daje nadzieję na lepsze jutro. Na to, że każdy może liczyć na szczęśliwe zakończenie. Książka tchnie w czytelnika również wiarę w prawdziwą miłość. Muszę przyznać, że przekonania autorki są zaraźliwe 😉 .

Co średnio mi się w powieści podobało, a raczej czego miałam przesyt, to ciągłe wygłaszanie stereotypów na temat mężczyzn i kobiet i ich porównywanie. Czy każdy mężczyzna idzie i zapija problemy w barze? Czy każda kobieta od razu leci i obgaduje wszystko z koleżankami? Nie wydaje mi się. To wszystko są raczej historie tworzone na potrzeby filmów i książek.

Co jeszcze podobało mi się w „Planie B” to ładna i naprawdę ciekawie wykonana okładka. Mogłabym na nią patrzeć bez końca i zawsze znalazłabym nowe znaczenie umieszczonych tam zdjęć. Grafik wydawnictwa naprawdę świetnie się spisał – okładka idealnie oddaje klimat książki.

Podsumowując, książka opowiada o ważnych sprawach, ale jednocześnie szybko się ją czyta. Tchnie nadzieję i motywuje do działania, do realizacji własnych marzeń. Debiut Karoliny Nowek ma swoje wady, ale która powieść ich nie ma? Ogólnie, że tak potocznie się wyrażę, bilans jest pozytywny 😀 . Gratuluję autorce świetnej książki i czekam na kolejne!

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Novae Res”.

komentarze 2.

  1. booklicity napisał(a):

    Mi jest zawsze jakoś nie po drodze z polskimi autorami zwłaszcza jeśli książki mają wątek romantyczny… Zawiodłam się tyle razy, że potem ciężko jest mi poświęcić swój czas na książkę co do której mam wątpliwości. W tym roku natomiast postanowiłam dać szansę polskim autorom bo wiem, że są wśród nich prawdziwe perełki. Dopisuję książkę do listy i powrócę do niej niedługo 🙂

    • Natalia Świerczyńska napisał(a):

      Wspaniale, jestem ciekawa Twoich wrażeń po lekturze 🙂 . Masz rację, czasem na książkach polskich autorów można się zawieść, ale na szczęście coraz więcej jest tych perełek, o których pisałaś. Oby tak dalej, to polski rynek niedługo nie będzie ustępował innym 🙂 .

Napisz komentarz