Autor: Anna Dąbrowska Gatunek: , ,
Ocena

Miłość odgrywa ważną rolę w naszym życiu. Pomaga, leczy, czyni z nas kogoś lepszego. To samo może robić pasja – coś, co kochamy. A jeżeli miłość i pasja się połączą, mogą dać naprawdę spektakularny efekt.

Kaja mimo młodego wieku już została bardzo doświadczona przez życie – w jednej chwili utraciła wszystko. Rodziców, dom, ukochanego psa. Została sama tylko z dwunastoletnią siostrą, która pod wpływem traumy przestała mówić. Dominik to człowiek jakby z drugiego bieguna – nigdy nie miał szczęśliwego życia, kochających rodziców i miłości, na którą zasługuje każde dziecko. W dodatku został skrzywdzony najbardziej, jak tylko może zostać skrzywdzona młoda osoba.

On leczy się tańcem. Krump pomaga mu zapomnieć i wyzbyć się złych uczuć. Ona uważa tę aktywność za stratę czasu, dopóki jej siostra nie zmusza jej do głębszego poznania sytuacji. Jaki będzie finał tej historii? Czy Kai i Dominikowi uda się odnaleźć siebie nawzajem?

Motyw tańca, zwłaszcza street-dance’u, przyświecał wielu filmom. Jednak dużo łatwiej jest, przy pomocy utalentowanych aktorów, nakręcić dobry film niż napisać dobrą książkę, dysponując tylko słowem i własną wyobraźnią. Nie ulegało wątpliwości, że Anna Dąbrowska wysoko postawiła sobie poprzeczkę. Byłam ciekawa, jak poradzi sobie z tym wyzwaniem.

Niestety, muszę przyznać, że trochę się zawiodłam. Po przeczytaniu niemal samych znakomitych opinii na temat tej powieści wyrobiłam sobie o niej zdanie, które musiałam zmienić w trakcie lektury. Przykro mi to przyznawać, ale uważam, że pomysł miał potencjał, który można było wykorzystać… po prostu lepiej.

Po pierwsze uderzyła mnie stosunkowo mała autentyczność tej historii. Jaka jest szansa, że spotka się dwoje ludzi, których łączy taka sprawa jak ta z państwem Jemiołami i ich zachowaniem w stosunku do Dominika? Że akurat te dwie osoby zakochają się w sobie i będą musiały zmierzyć się z przeszłością? Niestety, ale moim zdaniem prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza jest minimalne, przez co odrobinę trudno było mi czytać tę powieść. Jak już pewnie wiecie z innych moich recenzji, preferuję historie realne, „z życia wzięte”.

Również takie nagromadzenie ludzkich dramatów (w życiu raptem trójki postaci) utrudniało nieco odbiór fabuły. Zdaje mi się, że kluczem do stworzenia dobrej historii jest znalezienie złotego środka, umieszczenie wszystkiego w idealnych proporcjach – nie za dużo, nie za mało. Tutaj niestety zabrakło mi… normalności. Mutyzm, bezdomność, prostytucja, myśli samobójcze, poprawczak, pobicia, narkotyki, molestowanie seksualne i gwałt, nastoletnia ciąża, życie w domu dziecka i rodzinie zastępczej – to tylko część występujących w „Nauczycielu tańca” nieszczęść. Zwyczajnych zdarzeń było jak na lekarstwo. A one też czasem są potrzebne, choćby dla równowagi.

Postać Dominika przemówiła do mnie chyba najbardziej, chociaż z drugiej strony w jego postępowaniu też momentami brakowało konsekwencji. Na jednej stronie był wzbudzającym respekt, ponurym, wytatuowanym „prawie-gangsterem” z dzielnicy rapu, na drugiej czułym, uśmiechniętym nauczycielem tańca z podejściem do dzieci i zwierząt. Nie do końca wierzę, że taka przemiana może zachodzić w człowieku tak szybko i z taką częstotliwością. Rozumiem poturbowanie chłopaka i jego labilność emocjonalną w wielu przypadkach, ale jednak postawiłabym bardziej na konsekwencję w jego zachowaniu i ewentualną powolną przemianę dopiero po bliższym poznaniu Kai. I tutaj znów wrócę do tego, co napisałam na początku: historia miała potencjał, ale można było wykorzystać go dużo lepiej.

Powieść miała jednak również dobre strony – autorka faktycznie zaangażowała się w problematykę tańca i poznała krump od podszewki. Dynamiczne opisy pełne profesjonalnych nazw poszczególnych figur były naprawdę rzetelne i do nich nie można mieć zastrzeżeń.

Także przygotowanie graficzne i okładka jest, jak to zwykle w przypadku książek wydawnictwa Lira, absolutnie na najwyższym poziomie. Cieszę się, że graficy przykładają do swojej pracy tyle starania i dbają o to, aby czytelnicy uzyskali piękny, „pełnowartościowy” produkt.

Podsumowując, „Nauczyciel tańca” miał swoje dobre i słabe strony. Na pewno zmieniłabym w nim co nieco – zwłaszcza pod kątem autentyczności co poniektórych wątków. Jednak dobry research jeżeli chodzi o krump wynagrodził bardzo wiele. Jednak niezależnie od moich odczuć związanych z tą powieścią, dam szansę też drugiej części – być może autorka poprawiła te elementy, na których mi zależało, a podkreśliła te, które już były dobre. Tak więc jeżeli lubicie lekkie romanse „na odprężenie”, to nie jest to raczej pozycja dla Was. Natomiast jeżeli liczycie na raczej ciężką, ale raczej wciągającą powieść – możecie śmiało po nią sięgnąć. No i jeszcze jeden plus… na pewno będzie ozdobą Waszych domowych biblioteczek!

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Lira.

Napisz komentarz