Autor: Nick i Kanae Vujicic Gatunek: , ,
Ocena

Niepełnosprawność jest dla wielu osób niczym wyrok śmierci. A co jeżeli ktoś rodzi się niepełnosprawny? Czy już na starcie zostaje spisany na straty? Czy pisane mu jest nieszczęśliwe, nudne życie w samotności? Wcale nie! Nick Vujicic pokazuje, że można być obłędnie szczęśliwym mimo, a może nawet dzięki niepełnosprawności.

Nick urodził się bez kończyn. Było to niewątpliwie bardzo trudne przeżycie dla jego rodziny. Wszyscy martwili się, czy uda mu się kiedykolwiek osiągnąć samodzielność, założyć rodzinę, znaleźć pracę, ale mimo to obdarzali go potrzebnym wsparciem i ogromem miłości. On sam często doświadczał w szkole prześladowania z powodu swojej „inności”. Miewał kryzysy, myśli samobójcze. Pragnął znaleźć swoją drogę i kobietę, która go pokocha, a to wydawało mu się niemożliwe. Gdy jednak w wieku piętnastu lat całkowicie zawierzył siebie i swoje marzenia Jezusowi, jego życie zmieniło się o 180 stopni. Został ewangelizatorem i mówcą motywacyjnym, odwiedzał dziesiątki, a może nawet setki krajów, przemawiał i pomagał tysiącom ludzi. Robi to zresztą nadal, chociaż teraz już w mniejszym wymiarze, bowiem… założył rodzinę i chce z nią przebywać jak najwięcej, budować nierozerwalne więzi i tworzyć szczęśliwe małżeństwo. Poznał kobietę swoich marzeń, Kanae, która pokochała go miłością doskonałą. Pokonali przeciwności i próby, a ich droga zaprowadziła ich przed ołtarz. Teraz kontynuują swoją ścieżkę, wraz z dwoma synkami, Kiyoshim i Dejanem, oraz niedawno narodzonymi bliźniaczkami, Olivią i Ellie. Nick założył także organizację charytatywną „Life Without Limbs” i angażuje się w pomoc biednym, nieszczęśliwym osobom.

Brzmi jak historia z bajki? Możliwe. A jednak zdarzyła się (i dalej się dzieje) naprawdę. O Nicku i jego książkach dowiedziałam się dość dawno, a jednak jego niezwykłą osobowość, poczucie humoru i bijące od niego szczęście (wyczuwalne nawet przez papierowe strony) odkryłam w pełni dopiero teraz. I wiecie co? Żałuję, że tak długo mi to zajęło. Stałam się ogromną fanką Vujicica, a także jego żony, która wydaje się wspaniałą kobietą. Dziękuję im z całego serca za to, że postanowili razem napisać książkę.

„Miłość bez granic” to lektura naprawdę niezwykła, w dodatku odpowiednia na dla każdego – zarówno dla tego, kto dopiero zaczyna szukać prawdziwej miłości, jak i dla tego, kto zastanawia się, czy jego partner/partnerka to ten/ta jedyny/jedyna, tego, kto właśnie wstępuje w związek małżeński lub się nad tym zastanawia oraz dla tego, kto ma już za sobą dosyć długi staż małżeński. Książka zawiera pakiet rad, jak zbudować piękną relację, która będzie dawała szczęście i poczucie bezpieczeństwa każdej ze stron. Oczywiście nie są to złote sposoby, które zadziałają na sto procent niczym magiczna różdżka. To po prostu wskazówki, udzielane z dobrego serca przez małżeństwo, które wciąż uczy się, jak być dla siebie nawzajem idealne. Zarówno Nick, jak i Kanae na każdym kroku podkreślają, że ich celem nie jest pouczanie czy ocenianie kogokolwiek, a jedynie podzielenie się swoimi odczuciami i wrażeniami.

„Miłość bez granic” to nie jest zwyczajny poradnik, chociaż na pierwszy rzut oka wiele osób mogłoby tak to ocenić. Jednak niezwykłość tej książki polega właśnie na tym, że autorzy nie oceniają ani nie potępiają nikogo, nie nakazują niczego. Są jak… przyjaciele, którzy szczerze interesują się twoimi sprawami i pragną pomóc ci tak, jak to tylko możliwe.

Jest to niewątpliwie lektura bardzo motywująca, jednak nie na zasadzie, która funkcjonuje wśród autorów poradników na temat perfekcyjnego rodzicielstwa, perfekcyjnego związku, perfekcyjnego wychowania dzieci – „my jesteśmy idealni, a ty musisz robić to samo, żeby nam dorównać”. Inaczej zniszczysz sobie życie, a jeżeli w ciąży nie będziesz odżywiać się wyłącznie nasionami i popijać ich koktajlami z jarmużu, twoje dzieci kiedyś ci to wypomną, a następnie odwrócą się od ciebie na długie lata, a może nawet na zawsze. Nick i Kanae Vujicic motywują innych nie poprzez okazywanie swojej wyższości, a poprzez dzielenie się swoim świadectwem. Świadectwem, że wszystko jest możliwe, że miłość jak z bajki naprawdę może się zdarzyć. Nie obiecują naturalnie perfekcyjnego życia bez żadnych trudności, ale mówią, że dzięki ciężkiej pracy nad sobą i relacją z bliską osobą uda się Wam osiągnąć wymarzony ideał. Potrzeba tylko dużo cierpliwości i samozaparcia.

Ilekroć otwierałam tę książkę, wyruszałam na spotkanie ze swoją duszą i mówię to całkowicie szczerze. „Miłość bez granic” skłania do refleksji, do zajrzenia w głąb siebie i przeanalizowania swoich priorytetów życiowych. Jest wspaniałą terapią na zranienia, które wyniosło się z dzieciństwa lub z poprzednich, nieudanych związków. W miejsca bolesne wlewa spokój i nadzieję. Dotyka najważniejszych, a zarazem najdelikatniejszych sfer w człowieku – odwiecznego pragnienia kochania i bycia kochanym.

Zarówno Nick, jak i Kanae mają niesamowity talent mówców. Z dużą dozą humoru i lekkości potrafią pisać o sprawach, które, wydawałoby się, wymagają powagi i spokoju.

Historia miłości Nicka i Kanae jest tak piękna, że powinna stanowić inspirację i motywację dla par na całym świecie. Oczywiście Vujicicowie nie ukrywają, że czasem bywa im ciężko, czasem pojawiają się konflikty i różnice zdań, ale najważniejsze to umieć je przezwyciężać, a nawet rezygnować ze swoich racji na rzecz dobra relacji i drugiej osoby. W końcu w perspektywie wieczności liczy się tylko wspólne szczęście…

Życzę wszystkim tak obłędnie szczęśliwego życia, jakie wiedzie Nick Vujicic!

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Aetos”.

 

Dla osób, które chciałyby kupić książkę, tutaj link: https://aetos.pl/sklep/milosc-bez-granic/

komentarze 4.

  1. Magda napisał(a):

    Wspaniała recenzja! Napisane piękna, bezbłędna polszczyzna. Czyta się ja z wielka przyjemnością. Dotknela mojej duszy! Jesli rezenzja miała taka moc, to co dopiero zrobi z nią książka? Dziękuje za inspiracje! Pozdrawiam!

    • Natalia Świerczyńska napisał(a):

      Jejku, bardzo dziękuję za tak miłe słowa <3 Książkę oczywiście bardzo polecam 🙂 !

  2. Anna Maria napisał(a):

    Matka Teresa z Kalkuty mawiała , że jest tylko ołówkiem w ręku Boga… Jak trudno czasem dojść do tej prawdy o naszej, ludzkiej wielkości – zawierzyć siebie samego, tak, jak zrobił to Nick… Wspaniała recenzja, bardzo mądra i pełna głębi. Proszę o więcej recenzji z książek ,, dla duszy” ! Koniecznie:) serdeczności 🙂

Napisz komentarz