Autor: Eve Ainsworth Gatunek:
Ocena

Czasami wystarczy jedno wydarzenie, a potem już wszystko potoczy się lawinowo. Jeden człowiek wystarczy, aby nas złamać i zadać ból, na który nie pomoże nic. Żadne tabletki przeciwbólowe. Jedynym ratunkiem, ostatnią, desperacką próbą odzyskania spokoju, jest sięgnięcie po żyletkę…

Gabi prowadziła normalne życie, dopóki cały poukładany świat nie runął jej na głowę. Mieszka w małym miasteczku, a jej rodzice prowadzą pub, więc są zajęci praktycznie od rana do wieczora. Ma paczkę przyjaciół, którzy także znajdują się w trudnych sytuacjach, a problemy skrywają pod maską dowcipów i nadmiernego wyluzowania. Jedynym członkiem rodziny, z którym Gabi miała dobry kontakt, który ją rozumiał i poświęcał jej czas, był dziadek. Nieidealny, ale najukochańszy na świecie. Zawsze w nią wierzył i dodawał jej otuchy. Ale to już przeszłość… Dziadek odszedł, a dziewczyna nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Potworny ból, który rozsadza ją od wewnątrz, prowadzi do dramatycznych decyzji, które okazują się brzemienne w skutkach…

Książka głęboko mnie poruszyła. Jest wręcz rozdzierająca, człowiek ma ochotę płakać prawie cały czas, gdy ją czyta. Lektura trudna, raczej nie dla osób o słabych nerwach. Poleciłabym ją każdemu uczniowi, każdemu nastolatkowi, ale też rodzicowi i nauczycielowi.

„Krzywda. Historia moich blizn” to książka o straszliwym bólu, który ludzie potrafią sobie nawzajem zadać. Szereg niedopowiedzeń, brak rozmowy i nieumiejętność poradzenia sobie z przeszłością – wszystko to może doprowadzić do naprawdę tragicznej sytuacji. Rodzina powinna pomagać sobie nawzajem, a jednak okazuje się, że często tylko przeszkadzają i rozdrapują rany.

Autorka w bardzo wyrazisty sposób ukazuje nie tylko rozpacz po utracie bliskiej osoby, ale także to, że wszystkie wydarzenia mają drugie dno. Że nic nie zdarza się ot tak, a każde, nawet najdziwniejsze czy najbardziej niezrozumiałe zachowanie ma swoją przyczynę. Gabi wiele razy nie rozumiała poczynań swojej matki, czytelnik początkowo też nie, ale stopniowo, razem z główną bohaterką, odkrywa motywy postępowania kobiety.

Ludzie bardzo szybko i niezwykle łatwo potrafią się od siebie odsunąć pod wpływem tragedii. Nie potrafią ze sobą rozmawiać, a to właśnie rozmowa jest kluczowa w procesie powracania do normalnego życia. Gdyby Gabi częściej rozmawiała z rodzicami, a jej matka nie ukrywałaby przed nią swojej przeszłości, może wszystko potoczyłoby się inaczej. Takie zamykanie się w sobie nie było dobre dla żadnego z domowników. Wydarzenia, opisane w „Krzywdzie…”, potwierdzają tezy wielu naukowców, że rozmowa jest jedną z najważniejszych spraw w życiu człowieka.

Kolejnym ważnym przesłaniem, zawartym w powieści, jest to, że miłość może pokonać wszystko. Każde zło, każdy problem – koniec końców miłość zawsze zwycięży. I to jest piękne. Dobre zakończenia zdarzają się nie tylko w bajkach, musimy po prostu w to uwierzyć i dać sobie nawzajem szansę. Nie tylko czas leczy rany, ale przede wszystkim właśnie miłość. Co również jest bardzo ważne? Przebaczenie. Nikt z nas nie jest idealny, każdy popełnia błędy, ale czasami zabraknie nam czasu na wybaczenie. Nie powinniśmy chować urazy przez lata, bo później może ona obrócić się przeciwko nam, naszej rodzinie i zniszczyć wszystkim życie.

Istotny aspekt powieści to samookaleczanie przedstawione nie jako główny problem, który wynikł sam z siebie, ale jako skutek splotu różnych wydarzeń na przestrzeni lat. Tak naprawdę lawina, która doprowadziła Gabi do dramatycznych decyzji, rozpoczęła się już kilkadziesiąt lat temu. Ona tylko znalazła się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie i chciała dobrze. Pragnęła naprawić pozrywane rodzinne więzy. Niestety często bywa tak, że niewinny cierpi najbardziej, zwłaszcza jeśli tym niewinnym jest dziecko.

Właściwie jedyne, co mi się w książce nie podobało, to momentami zbyt dokładne opisy niezbyt ważnych rzeczy. Autorka skupiała się na szczegółach, nawet tych gorszących, wobec tego niektóre opisy wypadły tak niesmacznie, że robiło mi się po prostu niedobrze. Jednak zapewne tkwił w tym jakiś zamysł autorki, którego mogę się tylko domyślać.

Już od kiedy przeczytałam pierwszą książkę Eve Ainsworth, jestem pełna podziwu dla niej. Jej powieści chwytają za serce, a przy tym są bardzo dobre pod względem technicznym i merytorycznym. Zawsze są też wciągające, niemal nie można się od nich oderwać. Przedstawienie wątków w ciekawy sposób, taki jak zaczynanie każdego rozdziału od retrospekcji oraz otwarte zakończenie – wszystko to składa się na obraz mistrzowskiego stylu autorki. Zarówno „7 dni”, „Zadurzenie”, jak i „Krzywda…” mogą wnieść naprawdę wiele dobrego do życia nastolatków. Mogą uchronić młodzież przed tyloma strasznymi doświadczeniami… Gdy tylko dowiaduję się, że na rynek wchodzi nowa książka Eve Ainsworth, biorę ją w ciemno, często nawet nie czytając opisu. Wiem, że się nie zawiodę. Do bólu realni bohaterowie sprawiają, że łatwo się z nimi utożsamić i wczuć w ich przeżycia. Przy okazji „Krzywda…” może zachęcić osoby nieradzące sobie ze swoimi problemami do skorzystania z telefonu zaufania. Powstała także podobna infolinia dla rodziców i nauczycieli, co uważam za świetny pomysł.

Chciałabym móc kiedyś spotkać się z autorką i przekazać jej osobiście to, co nasuwa mi się po przeczytaniu jej książki: „Wykonuje pani naprawdę świetną robotę!”.

 

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Zielona Sowa”.

komentarze 2.

  1. Anna Maria napisał(a):

    Doskonała recenzja i bardzo wartościowa powieść! Dziękuję za polecenie kolejnej książki tej niezwykle mądrej pisarki, pozdrawiam serdecznie:)

Napisz komentarz