Autor: Sally Franson Gatunek: ,
Ocena

Gdy wpadamy w spiralę sukcesów, czasem trudno nam się zatrzymać. Uważamy, że tylko kolejne sukcesy, drobne zwycięstwa przyniosą nam szczęście. Jesteśmy w stanie poświęcić wszystko, nawet najbliższych przyjaciół czy rodzinę. Ale czy naprawdę uznanie i sukcesy są tego warte?

Casey Pendergast to dyrektorka kreatywna w świetnie prosperującej agencji reklamowej. W swojej branży czuje się jak ryba w wodzie i szybko pnie się po szczeblach kariery. Despotyczną szefową przekonała do siebie błyskawicznie; ma w sobie to „coś”. Jest uzależniona od mediów społecznościowych, zwłaszcza od Instagrama. Gdy jednak szefowa nakazuje Casey pozyskanie najgorętszych nazwisk świata literatury do udziału w kampaniach reklamowych, a pierwszym celem ma stać się przystojny pisarz, Ben, sprawy mogą wymknąć się poza odgórnie ustalone granice. Pytanie tylko, czy w Wielkim Świecie reklamy i mediów jest miejsce na miłość i swobodę?

Ta książka została zareklamowana jako „Diabeł ubiera się u Prady” w wersji współczesnej. Taka rekomendacja była dla mnie wystarczającą zachętą. I nie zawiodłam się. To rzeczywiście prawda. Czytając „Jak upolować pisarza?” miałam przed oczami niektóre wydarzenia z „Diabeł ubiera się u Prady”. Przypominała mi się fantastyczna Meryl Streep w roli Mirandy Priestley oraz Anne Hathaway jako Andy Sachs. Więc wszystkim wielbicielkom „Diabła…” mogę od razu powiedzieć: to zdecydowanie coś dla Was.

Chociaż notka na okładce głosi: „Jest bezwzględna. Jest bezczelna. Nie polubisz jej od razu”, wyłamałam się i od razu polubiłam Casey. Jej ironiczny humor i cięte riposty spodobały mi się do tego stopnia, że zapragnęłam, aby ta bohaterka istniała naprawdę. Chociaż zapewne istnieje… Nosi tylko inne nazwisko, może pracuje w innej branży. Ale osobowość posiada identyczną.

Styl Sally Franson jest bardzo lekki, a jej umiejętność konstruowania zdań krótkich, ale trafiających w punkt powala na kolana. Dodatkowo znajomość korporacyjnego światka jest więcej niż dobra.

Jak dla mnie najważniejszą bohaterką drugiego planu była szefowa Casey, Celeste. Kobieta wyleczona z nałogu, teraz niewzruszona, właściwie pozbawiona emocji, widząca wyłącznie dobro firmy. Kilka razy zachowała się zaskakująco, wykazała się ludzkim odruchem w stosunku do Casey. Jednak zakończenie pokazuje dobitnie, że w tego typu osobach nie powinno się pokładać zaufania ani tym bardziej traktować ich sympatii serio. Co w sumie jest bardzo przykre, ale właśnie tak funkcjonuje świat.

Książka ukazuje także, jak niebezpieczny potrafi być Internet i jak bardzo powinniśmy uważać, co w nim zamieszczamy i co jest w nim zamieszczane na nasz temat. Należy pamiętać, że Internet to broń obosieczna i równie dobrze możemy jej użyć w dobrych celach, jak nią kogoś zniszczyć. Casey brutalnie tego doświadczyła.

Podsumowując, powieść jest świetna. Polecam każdemu, no chyba że nie jesteście fanami tego typu literatury. Unowocześniony „Diabeł ubiera się u Prady” we własnej osobie. Sporo osób marzy o takiej pracy, jaką otrzymała Casey, jednak czy jest ona rzeczywiście warta takich starań? Tego dowiecie się z lektury. Mieszanka słodko-gorzka i bardzo wybuchowa!

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Znak”.

Napisz komentarz