Autor: Aleksandra Englander-Botten Gatunek:
Ocena

Wiele osób, może nawet z naszego najbliższego otoczenia, wyjeżdża za granicę. Powody są różne. Niektórzy chcą studiować, inni pracować, jeszcze inni nauczyć się języka, zamieszkać na stałe lub znaleźć męża/żonę obcokrajowca 😉 . Wiadomo, że przed wyjazdem do obcego państwa każdy chciałby mieć kogoś, kto mieszka już parę lat w danym kraju i może nam co nieco wyjaśnić, przybliżyć panujące warunki, lokalne zwyczaje i formalności, których musimy dopełnić. Często jednak nie dysponujemy takowym znajomym, więc sami musimy „rozeznać teren” i radzić sobie na własną rękę, co nie zawsze jest łatwe. Tutaj z pomocą przychodzi nam Aleksandra Englander-Botten, od wielu lat mieszkająca w Anglii. Wciela się w rolę takiej „przyjaciółki” i dzieli się z nami wieloma osobistymi historiami, związanymi właśnie z Anglią.

Autorka pochodzi co prawda z Polski, ale już jako studentka wyjechała do Wielkiej Brytanii, początkowo na kilkanaście miesięcy, aby dokształcić się w dziedzinie inżynierii chemicznej. Później jednak ścieżki jej życia tak się ułożyły, że została w Anglii na stałe, rozpoczęła pracę i wyszła za mąż za Anglika. Teraz mieszkają niedaleko Londynu razem z dwojgiem dzieci, Mateuszem i Julią.

Oczywiście autorce na samym początku nie było łatwo. Wyjeżdżała jeszcze wówczas, gdy nawet nie podejrzewano, że nasza ojczyzna może kiedyś przystąpić do Unii Europejskiej. Nauka języka była utrudniona, a dodatkowo Aleksandra Englander-Botten nie znała specjalistycznego słownictwa, którym posługiwali się wykładowcy. Pisała, że na samym początku w ogóle nie rozumiała, co mówili! To jednak nie powstrzymało jej przed dalszą ciężką pracą. Nie poddawała się i ostatecznie zachwyciła profesorów swoimi wynikami. Myślę, że to dobra nauka dla każdego, nie tylko tego, kto zamierza zamieszkać na obczyźnie. Po prostu nie wolno się w życiu poddawać i już!

Książka stwarza możliwość poznania Anglii „od kuchni”. Autorka nie stroni zarówno od tematów codziennych, takich jak przedziwne zwyczaje panujące w NHS (angielskiej służbie zdrowia), ale także politycznych. Dzięki „Impresjom emigrantki” mogłam dowiedzieć się, jak na Wyspach podchodzono do Brexitu, jak to wszystko się zaczęło. W jak perfidny sposób manipulowano ludźmi i do jakich nieuczciwych chwytów uciekano się, aby doprowadzić do wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Była to dla mnie niezwykle ciekawa relacja naocznego świadka, niezmieniona przez media.

Jest to na pewno bardzo przydatna lektura, nie tylko dla osób, które planują zamieszkać w Anglii. Udowadnia, że tydzień czy dwa pobytu w danym miejscu nie wystarczy, aby prawidłowo ocenić lokalne zwyczaje i zachowania ludzi. Ja w każdym razie miałam okazję bliżej poznać styl życia Anglików i normy ich zachowania właśnie dzięki tej książce.

Powiem szczerze, że książka jest po prostu świetna. Autorka posługuje się lekkim, zabawnym stylem, który bardzo uprzyjemnia czytanie i sprawia, że „Impresje emigrantki” są tak wciągające.

Co ważne, książka nie jest ani za krótka, ani za długa, tylko w sam raz. Nie jest to ani epopeja na pięćset stron, ani króciutka broszurka licząca sobie dziesięć kartek. Ani nie przynudza, ani nie pozostawia ogromnego niedosytu (chociaż zawsze jakiś niedosyt jest…) . Jak widać, Aleksandra Englander-Botten wie, jak dogodzić czytelnikowi.

Świetna jest też konstrukcja rozdziałów. Wspomnienia są uporządkowane tematycznie, a chyba najbardziej podobała mi się część o brytyjskich obyczajach, zwłaszcza tych ślubnych. Powiem szczerze, że wtedy ucieszyłam się, iż nie mieszkam w Anglii.

Bardzo podobała mi się również okładka, idealnie pasuje do klimatu „Impresji…”. Grafik wykonał kawał dobrej roboty.

Jestem absolutnie zachwycona i mam nadzieję, że to nie ostatnia książka tej autorki. Już marzę o kolejnej. Sądzę, że tego typu pozycje są niezwykle pożądane na rynku, bardziej niż suche przewodniki po danym kraju. Przydadzą się każdemu. Pani Aleksandro, czapki z głów! Dziękuję za niezapomniane spotkanie z Pani twórczością i czekam na kolejne…

 

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Novae Res”.

komentarze 2.

  1. Anna napisał(a):

    Bardzo dziękuję za świetną podpowiedź Proszę jeszcze o poradnik o życiu w Austrii Kto napisze?

Napisz komentarz