Autor: Anna Tabak Gatunek: ,
Ocena

Wszyscy doświadczamy tzw. presji czasu, deadline’ów. Dla niektórych jest to ważny egzamin, dla innych termin oddania projektu w pracy… Każdy ma jakieś swoje zobowiązania, z których musi się na czas wywiązać, bo inaczej będzie kiepsko. Zazwyczaj poprzez te setki malutkich deadline’ów dążymy do większego sukcesu – na przykład awansu w pracy. Wydaje nam się, że mamy jasno określoną wizję tego, co nas uszczęśliwi, tego, kim chcemy być, czego pragniemy. Jednak życie potrafi brutalnie zweryfikować nasze plany…

Przekonała się o tym Ewa Zalewska, pracująca na wysokim stanowisku w korporacji, uważająca, że praca to wszystko, co wystarczy jej do szczęścia. Ma męża, od którego coraz bardziej się oddala. Mieszkanie, wyglądające zimno, nieprzytulnie i bezosobowo niczym hotelowy apartament. Drogie ubrania, wysoką pensję. Poza tym posiada ogromne ambicje, jest pracowita niczym całe stado mrówek i skora do poświęceń. Poświęca właściwie wszystko – relacje z mężem, znajomymi, czas wolny… samą siebie. Jest bezgranicznie oddana firmie, dlatego właśnie została liderką jednego z teamów. Ciąży na niej presja, z którą jednak doskonale sobie radzi. Wie, że nie może niczego zepsuć, nie sprostać oczekiwaniom przełożonych. Chociaż jej mąż nieśmiało wspomina o tym, że może już czas powiększyć rodzinę, Ewa ma na ten temat inne zdanie. Nie ciągnie jej do bycia matką, bo przecież nie mogłaby jednocześnie zajmować się wrzeszczącym niemowlęciem i dawać z siebie stu procent w korporacji. Jednak niedługo wszystko, w tym jej plany, będzie musiało przejść metamorfozę… Jeden telefon i poukładane życie kobiety wywróci się do góry nogami. Od teraz będzie musiała liczyć się nie tylko z sobą samą, ale także z siedmioletnią Julką, niesfornym labradorem Browarem i chomikiem Hubertem. Jak sprawdzi się w nowej roli? Czy te zmiany staną się początkiem wewnętrznej przemiany Ewy?

Książkę bardzo przyjemnie mi się czytało, wciągnęła mnie bez reszty. Przede wszystkim, jest niestereotypowa. Co mam na myśli? Otóż schemat powieści o kobietach pracujących w korporacjach wygląda mniej więcej tak: samotna korpo-niewolniczka, która nagle się zakochuje, stopniowo zmienia, następnie odchodzi z wymagającej pracy i żyje długo i szczęśliwie wraz ze swoim wybrankiem. Tutaj jednak mamy do czynienia z mężatką, której przemiana nie wygląda tak cukierkowo jak w opisanym wyżej stereotypie, a w dodatku (o zgrozo!) nie spotykamy się z typowym zakończeniem.

Powieść pokazuje siłę małżeństwa – to, ile przeszkód jest w stanie pokonać, jeżeli tylko oboje małżonkowie chcą o siebie nawzajem walczyć. Kiedy w dzisiejszej popkulturze dominuje wolność, to, że nie warto walczyć o relację, że przecież można odejść i na nowo ułożyć sobie życie z kimś innym… Anna Tabak tworzy historię, która przeczy tym pokusom i pokazuje, że jednak można się postarać, a owe starania mogą odnieść sukces.

Książka opowiada również o wewnętrznym dojrzewaniu, odnajdowaniu siebie i szczęścia. O tym, że szczęście jest w nas, po prostu my czasem nie dajemy mu dojść do głosu, tłamsimy je, bo mamy inną wizję samych siebie niż ta, która jest już w nas, w naszej duszy, zapisana. Jednocześnie morał jest taki: nigdy nie powinniśmy ustawać w szukaniu szczęścia, chociaż aby je w nas odnaleźć często musimy „uciec” na jakiś czas od codzienności, wsłuchać się w nasz wewnętrzny głos.

Co do bohaterów, to właściwie wszystkich polubiłam, no może poza Pauliną Lisiak, ale jej raczej czytelnicy nie mieli darzyć sympatią 😉 . Na początku nieco irytowała mnie Magda, ale potem ją polubiłam i doceniłam jej zachowanie.

Powieść ukazuje również, jak szybko można zniszczyć własne życie i jak trudno je potem odbudować – co nie znaczy, że się nie da. Jeśli się chce, wszystko jest możliwe.

Co również bardzo mi się podobało, to duży profesjonalizm autorki, jeśli chodzi o opisywanie zasad panujących w korporacji i różnych spraw, związanych z finansami i ekonomią. Widać, że Anna Tabak jest zawodowo związana z tymi dziedzinami. Że pisze o czymś, o czym ma nie byle jakie pojęcie.

Tak więc, jeżeli szukacie powieści ciekawej, przy tym skłaniającej do refleksji nad własnymi planami i ambicjami, to dobrze trafiliście. Ja się nie zawiodłam i marzę o kolejnej części. Może z Wami będzie podobnie?

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Zysk i S-Ka”. 

komentarze 2.

  1. Anna Maria pisze:

    Bardzo dobra recenzja, jak zawsze. Pełna mądrych uwag i przemyśleń na temat życia, pracy, związków… Gratuluję! Chętnie zajrzę do tej powieści, bardzo serdecznie pozdrawiam 🙂

Napisz komentarz