Autor: Sigrid-Maria Größing Gatunek:
Ocena

Moja druga przeczytana książka historyczna, chociaż normalnie nie przepadam za tym gatunkiem. Jak już pisałam w recenzji „Sisi w Tyrolu”, historia ze szkolnych podręczników mnie nudzi, ale powieść historyczna, aby mnie zainteresować, musi mieć w sobie to „coś”. „Sisi w Tyrolu” to „coś” miała. A jak z „Cesarzowymi Habsburgów”?

Ta książka miała zupełnie inną formę od pozycji o Sisi. Bliżej jej było do „Podróżniczek…” Jarosława Molendy, również wydanych nakładem wydawnictwa „Lira”. Jednak mimo to była dość interesująca. Kilkanaście krótkich historii o poszczególnych małżonkach władców z dynastii Habsburgów… Można pokusić się o stwierdzenie, że były to streszczenia, historie ich życia w „pigułce”. A taka forma to na pewno wyzwanie dla autorki. Mimo to Sigrid-Maria Größing poradziła sobie śpiewająco. Muszę przyznać, że wcześniej nie doceniałam jej kunsztu.

Styl nie był może równie lekki jak w „Sisi w Tyrolu”, ale mimo to raczej wciągał.

Autorka postanowiła zwrócić uwagę na istotny aspekt kulturowy dynastii. Wiadomo, że każda z nich miała swoją specyfikę, swoje zwyczaje i obrzędy. W przypadku Habsburgów bardzo ważne było małżeństwo – jak głosi opis książki: „Małżeństwo było dla Habsburgów elementem politycznej gry, a żony miały zapewnić ciągłość dynastii”. Przeważnie jednak nikt się na owych kobietach za bardzo nie skupiał – wszyscy pamiętali i czcili władców, a ich żony często pozostawały w cieniu. Dobrze, że Sigrid-Maria Größing postanowiła o nich przypomnieć, opisać je oraz ich osobowość i zainteresowania, a także wziąć pod lupę ich życie prywatne, które, nie oszukujmy się, bywało o wiele ciekawsze niż ich mężów.

Także, tak jak przy „Sisi w Tyrolu”, nie miałam wątpliwości co do wiarygodności zawartych w książce informacji. Autorka nie dość, że jest germanistką i historyczką, studiowała w Wiedniu także geografię. Można więc śmiało stwierdzić, że była do stworzenia powieści rzetelnie przygotowana. W notatce o autorce wspomniano też, że już w 1993 roku obroniła doktorat z historii, a następnie zaczęła pracę jako dziennikarka tworząca artykuły o tematyce historycznej. Wydała ponad 30 (!!!) książek historycznych, większość właśnie o Habsburgach. Niestety na razie w Polsce ukazały się dopiero trzy z nich – „Kobiety za kulisami historii”, „Romanse Napoleona” oraz właśnie „Cesarzowe Habsburgów”.

Książka jest świetnie przygotowana nie tylko merytorycznie, ale również graficznie. Nie mam tu na myśli tylko okładki, ale także na przykład dwunastostronicowe drzewo genealogiczne, na którym grubszą czcionką zaznaczono bohaterki lektury. To naprawdę bardzo ułatwia czytanie niewprawionemu czytelnikowi… Chociaż, jak się tak zastanawiam, to i wprawionemu mogłoby być ciężko zrozumieć i ułożyć sobie w głowie wszystkie powiązania i koligacje rodzinne dynastii. Dlatego dobrze, że wydawnictwo „Lira” tak o nas zadbało 😉 .

Jeżeli więc tak jak ja interesujecie się Austrią i/lub Habsburgami, to będzie dla Was idealna książka. Oczywiście ze względu na swoje walory artystyczne świetnie sprawdzi się również jako prezent. Dla mnie sporą radością był fakt, że mogłam poznać Austrię z trochę innej strony niż zazwyczaj. Z jakiej strony? Myślę, że najwięcej powie Wam ten cytat z tylnej części okładki: „Inni niech prowadzą wojny, a ty, szczęśliwa Austrio, żeń się!”.

 

Za możliwość przeczytania książki i spędzenia trochę czasu z cesarzowymi serdecznie dziękuję wydawnictwu „Lira” 🙂 

Napisz komentarz