Autor: Agata Rybka Gatunek: , ,
Ocena

Różne czynniki wpływają na nasze zachowanie, dlatego nie powinniśmy oceniać innych pochopnie. Czasami warto też przebić się przez wszechobecne stereotypy i spojrzeć na jakąś sytuację nie tylko oczami, ale i sercem.

Amelia ma 16 lat i właśnie zaczyna naukę w liceum. Nie jest jednak zwykłą dziewczyną – nosi wyzywające ubrania, mocny makijaż i w pewnym sensie pozostaje outsiderką. Jednak za tą „makijażową zasłoną” ukrywa problemy, dręczące ją od dawna. Problemy, z którymi żadna młoda osoba nie powinna się mierzyć – przemoc w domu, ostre konflikty z nauczycielami, wreszcie próba samobójcza. Jednak pobyt w szpitalu staje się punktem zwrotnym w jej życiu – niekoniecznie pozytywnym. Bowiem od teraz będzie musiała zmierzyć się z miłością: trudną, nieakceptowaną przez społeczeństwo i właściwie przez nikogo poza nimi: Amelią i Witoldem.

Witold to 38-letni nauczyciel matematyki. Nie cierpi swojej pracy i kontaktów z uczniami. Nie znosi także swojego domu – żona jest dla niego prawie obcą osobą; małżeństwo z nią zawarł z przymusu. Jedna noc, gdy w dodatku nie był trzeźwy, zaowocowała małą istotką, rozwijającą się pod sercem Małgorzaty. Nie było już odwrotu. Musiał wziąć na siebie odpowiedzialność, chociaż to pojęcie względne. Za wszelką cenę próbował utrudnić żonie życie – zdradzał ją niemal z każdą kobietą, którą napotkał, upijał się, ani razu nie pomógł jej przy niemowlęciu. Obecnie ma już troje dzieci (wyżej wspomnianego syna oraz bliźniaczki), ale ten fakt ani trochę nie przekonuje go do zmiany stylu życia. Wreszcie poznaje Amelię – swoją uczennicę, która wydaje mu się, w porównaniu z żoną, niesamowitą, niedoścignioną pięknością. Rozwój wypadków jest jednakże zupełnie inny od tego, który powinien się w takiej sytuacji zdarzyć…

Książka niewątpliwie ma potencjał. Przeczytałam ją dość szybko; porusza wiele ważnych tematów, o których opowiem więcej za chwilę. Jak mówi sama autorka, napisała powieść prawdziwą, nieubarwioną, bo „gdy uderzymy się młotkiem w palec, nie krzyczymy >>Psia kostka!<<, lecz >>K*** mać!<<„.

Ważnym wątkiem, a właściwie trzonem fabuły, jest przejmująca samotność, którą odczuwają bohaterowie. Amelia jest samotna mimo (a może właśnie to jest przyczyną) dzielenia mieszkania z matką. Z kolei Witold jest samotny mimo posiadania licznej rodziny. Stąd oboje szukają kogoś lub czegoś, kto/co trochę im ulży i sprawi, że nie będą czuli się tacy osamotnieni. No i znajdują siebie.

Innym ważnym wątkiem jest przemoc domowa. Jest obecna nie tylko w takiej formie, jaką odczuwa Amelia, ale również w takiej, jaką prezentuje Witold wobec żony czy jego syn wobec młodszej siostry. Nie zawsze jednak usilne namawianie kogoś do szukania pomocy przyniesie oczekiwany efekt – często się wręcz kogoś do szukania tej pomocy zniechęci. Dlatego należy być obok, obserwować sytuację i, jak to mówią, „nie przedobrzyć”.

Oczywiście za postępowaniem każdego bohatera stoi głębokie nieszczęście, brak spełnienia, satysfakcji z własnego życia. Przyczynami takiego stanu może być nie tylko psychika danego człowieka, ale również zachowanie innych osób. Dlatego warto mieć na uwadze to, co się robi i mówi, bo w przeciwnym razie można kiedyś swojego postępowania bardzo żałować.

Naturalnie poruszony jest także niewyczerpany temat-rzeka: miłość do starszego mężczyzny lub do dużo młodszej kobiety, jak kto woli. Ilu autorów, tyle poglądów. Agata Rybka przedstawia opinię, że tego typu sytuacja wynika z trudnej do zniesienia samotności i problemów osobistych – nie wiem, czy zgadzacie się z tym poglądem, ale moim zdaniem ma on w sobie pewną mądrość.

Wiadomo, że każdy błąd, który ludzie popełniają obecnie, jest motywowany przez różne błędy z przeszłości. Tak jak jeden błąd, popełniony przez Witolda, spowodował lawinę innych błędów, które ciągną się po dziś dzień. Dlatego jeżeli szukamy powodów czyjegoś zachowania, powinniśmy przede wszystkim zapoznać się z określonymi wydarzeniami z jego przeszłości. I zapewne wtedy przejdzie nam ochota na ocenianie tego kogoś.

Autorka poprzez tę książkę przekazuje nam także, że od tego, w jakim domu dorastamy, zależy to, jakimi ludźmi będziemy. To widać najlepiej na przykładzie Michała, ale nie tylko. Właściwie każdy z bohaterów ma za sobą dość nieciekawe dzieciństwo i młodość.

„31 korytarzy” opowiada również w pewnym sensie o poszukiwaniu siebie, szczęścia, spełnienia. Czasami takie poszukiwania sprowadzają ludzi na manowce, czasami uderzają w ich najbliższych, ale czasami rzeczywiście prowadzą do szczęścia. Warto próbować.

Teraz słówko o bohaterach. Do Amelii właściwie nie mam zastrzeżeń, została dobrze wykreowana, przez większość czasu współczułam jej takiego życia. Natomiast Witold… no, po prostu nie mogłam zrozumieć jego postępowania. Momentami zachowywał się, według mnie, jak rozkapryszone dziecko. Odpowiedzialność trzeba przyjmować: w równym stopniu błąd popełnił on, co jego żona. Nie ma powodu, aby winił za to ją i uprzykrzał życie jej i swoim dzieciom. Chwilami jego zachowanie było po prostu niesmaczne. Czasami odnosiłam wrażenie, jakby był trochę niezrównoważony umysłowo.

Przez cały czas lektury było mi strasznie żal Małgorzaty. Wszyscy traktowali ją naprawdę nieprzyjemnie, a właściwie nie było ku temu powodów. Ta kobieta niejednokrotnie naprawdę się starała komuś pomóc, być miła. Współczułam jej takiego męża jak Witold. Zasługiwałaby na kogoś lepszego.

Co nie podobało mi się w książce, to zbyt dokładne opisy, nieraz nawet dość… odrzucające. Na przykład sytuacja z Amelią na początku książki, mająca miejsce w toalecie tuż po lekcji matematyki. Można było tego typu opisy ciut zmodyfikować, ale rozumiem, że to był element koncepcji autorki.

„31 korytarzy” to nie jest lektura dla każdego. Nie jest lekka, przyjemna ani łatwa. Agata Rybka nie cenzuruje różnych scen, umieszcza je takie, jakie potencjalnie mogłyby być w rzeczywistości. Czy to zaleta, czy wada powinien zdecydować każdy indywidualnie. Dodam tylko, że powieść ta byłaby dobra do dyskusji o sprawach takich jak miłość do dużo starszego mężczyzny/młodszej kobiety, zwłaszcza w zestawieniu z innymi książkami o tej tematyce.

Jeżeli chodzi o moją opinię, mogę powiedzieć, że nie zostałam powalona na kolana, ale pewne aspekty tej książki zdecydowanie do mnie przemawiają. Jeśli chcecie przekonać się, czy to lektura dla Was, śmiało! Czekam na Wasze oceny.

 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu „Novae Res”.

Napisz komentarz